Temat: Na podstawie wybranych dzieł omów sposoby funkcjonowania motywu władzy w literaturze różnych epok.
Szanowna komisjo! Czym jest władza? Władza to prawo do rządzenia państwem, kierowanie innymi ludźmi, oddziaływanie na kogoś, wpływ, moc, siła. Władza wiąże się również z powołaniem, zobowiązaniem, ale niestety także z namiętnością, a nawet z pokusą. Każdy człowiek stawia sobie jakieś cele w życiu, do czegoś dąży, pragnie coś osiągnąć, do czegoś dojść. Często wśród tych pożądań znajduje się władza i związane z nią zaszczyty. Potrzeba dominacji tkwi w każdym z nas, ale najczęściej ogranicza się ona do najbliższego kręgu rodziny, przyjaciół. Nie każdemu jest dane dostąpienie władzy, to zaszczyt, którego mogą dostąpić tylko nieliczni. Rodzi się pytanie: czy władza jest potrzebna? Myślę, że mimo wielu pokus czyhających na rządzącego władza jest konieczna, a wręcz niezbędna. Wyobraźmy sobie społeczność, w której nie ma organu rządzącego, obojętnie czy jest to król, cesarz, prezydent czy sejm. Jaki nieład i bałagan panowałby w takim państwie? Nie obowiązywałyby żadne prawa, każdy robiłby to, co mu się podoba, a to wcześniej czy później doprowadziłoby do spięć i kłótni. Władza towarzyszy człowiekowi od początków jego istnienia, więc, jako jedna z największych ludzkich namiętności, musiała stać się powszechnym motywem literackim. Problem ten był chętnie podejmowany przez pisarzy. W utworach swych prezentowali o oceniali różne typy władzy, ukazywali dylematy i trud jej sprawowania.
Już w starożytności pojawiły się utwory podejmujące zagadnienia władzy. Dramat Sofoklesa pt. „Antygona” przedstawia postać władcy absolutnego, który ma swoje racje, gdy wydaje okrutne rozkazy. Król Kreon wydał zakaz grzebania Polinejkesa, uznając go za zdrajcę ojczyzny. Wydał także rozkaz odszukania i skazania na śmierć buntownika, którym okazała się nieposłuszna Antygona. Jest to uniwersalny, wciąż aktualny konflikt między jednostką a władzą. Kreon zapewne chciał traktować swoją władzę jako zobowiązanie wobec udręczonego licznymi klęskami, a potem wojną, narodu tebańskiego. W swym postępowaniu brał pod uwagę dobro państwa, utrzymanie autorytetu władzy, konsekwencje w postępowaniu, sprawiedliwość, a więc równą srogość wobec wszystkich obywateli- nawet wobec rodziny. Swoje decyzje uzasadniał dobrem publicznym, chciał, aby w państwie panował ład i porządek. Jednak nie przemyślał swojego rozkazu, nie przewidział wszystkich konsekwencji tak poważnej decyzji. Zapomniał o prawach i uczuciach indywidualnej jednostki, zlekceważył prawa religijne i obyczajowe swoich obywateli, tradycję, więzi rodzinne. Kreon nie słuchał nikogo: ani Antygony, ani Hajmona, ani własnego ludu. Reprezentuje on typ silnej władzy autokratycznej. Słowa wypowiedziane przez Kreona:
„Czyż nie do władzy więc państwo należy?”
świadczą o dumie i żądaniu bezgranicznego i bezkrytycznego posłuszeństwa i respektowania wydawanych przez siebie praw. Zapomniał, że to władza jest dla ludzi, a nie ludzie dla władzy. Kreon był przekonany, że wola królewska nie zna żadnych ograniczeń. Brakowało mu doświadczenia w rządzeniu. Był dobrym żołnierzem i dowódcą, umiał zapewnić sobie posłuch podwładnych, ale do szczęśliwego panowania, potrzeba władcy czegoś więcej niż tylko posłuchu. Trzeba mu miłości, a przynajmniej szacunku poddanych. Tych zaś nie wzbudza się kierując nienawiścią, jak to uczynił Kreon zabraniając pogrzebać Polinejkesa, a miłosierdziem i umiejętnością przebaczenia. Jednakże oceniając postępowanie króla Teb należy przyznać, że w jednym aspekcie imponuje on jako władca- nie ulega wpływom bliskich i traktuje Antygonę jak innych poddanych. Utwór Sofoklesa przedstawia władzę jako namiętność, której nie można się oprzeć.
Także w naszej literaturze w okresie renesansu znajdujemy utwór podejmujący problem władzy. Jest nim „Odprawa posłów greckich” Jana Kochanowskiego. Jest to utwór o władzy, odpowiedzialności władców za losy narodu, którym rządzą- powinni sprawować daną im władzę w imię dobra poddanych, bowiem kiedyś przed Bogiem odpowiedzą za swe czyny:
„ Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie, A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie. Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono I zwirzchność nad stadem bożym zwierzono: Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi, Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi, Z którego macie nie tak swe własne rzeczy, Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy. ”
Słowa te skierowane są do władców rządzących narodem. Zdaniem Kochanowskiego, muszą zdawać sobie sprawę z obowiązku i wielkiej odpowiedzialności moralnej, jaka na nich spoczywa. Rządzący mają sprawować opiekę nad całym narodem, stać na straży prawa i sprawiedliwości, ponieważ zajęli miejsce Boga na ziemi. Nie wolno im myśleć o własnych, prywatnych interesach, lecz winni mieć na uwadze dobro ogółu. Poeta ostrzega, że władcy nie są bezkarni, bo chociaż na ziemi nie mają nad sobą zwierzchnika, to czeka ich jednak sąd najbardziej sprawiedliwy- sąd Boży. Bóg przekupić się nie da i będzie oceniał tylko czyny.
„Odprawa posłów greckich” mówi o racjach, argumentach na rzecz praworządnego państwa. Nosicielami owych racji są poszczególne postaci, których postawy wyrażają ogólniejsze typy zachowań społecznych. Od rozwiązania konfliktu pomiędzy owymi racjami zależy przyszłość państwa. Stary monarcha Priam jest nieudolny, słaby, krótkowzroczny, uzależniony od parlamentu- boi się podejmować samodzielne decyzje, łatwo ulega demagogom. Postawił prywatny interes swojego syna ponad dobrem publicznym. Tego nie wolno robić żadnemu władcy. Gdy prywata bierze górę nad interesem publicznym w postępowaniu władcy, zapowiada to rychły upadek rządzonego przez niego państwa. Państwo to nie prywatna własność, którą można swobodnie dysponować. Państwo to wielkie wyzwanie, które wymaga poświęceń i odpowiedzialności. Jednak Priam nie umie unieść odpowiedzialności za losy państwa, nie umie zdobyć się na stanowcze kroki. Aleksander kieruje się prywatą, natomiast Antenor wnosi do dramatu polityczną mądrość i szlachetność.
Gwałcenie w kraju ludzkich praw, anarchia, samowola, przekupstwo, zdrada, występek- to, jak poucza autor- droga wiodąca ku zgubie ojczyzny. Już nie raz w historii występki władzy i nierozsądne rządy doprowadziły do upadku królestw. Rządzący muszą pamiętać, że nie powinni korzystać z władzy jako środka do osiągnięcia prywatnych celów i że władza nie jest tylko zaszczytem, ale przede wszystkim zobowiązaniem wobec poddanych, wobec ojczyzny.
Problem sprawowania władzy nurtował także Williama Szekspira. Przedstawiając historię krwawych rządów Makbeta, udowodnił, że morderca, tyran i despota to człowiek nie tylko niegodny sprawowania władzy, ale i niebezpieczny dla państwa, ponieważ doprowadza z reguły do jego rozpadu. Najczęściej „ Makbeta”określa się mianem tragedii władzy. Ta ostatnia jest w utworze silniejsza od wszystkich ludzkich namiętności, chęć jej zdobycia prowadzi do przekreślenia norm moralnych, psychologicznych barier, odmienia Makbeta w sposób radykalny, każe mu odrzucić wcześniejsze zasady oparte na poczuciu dobra, sprawiedliwości, czyni go zdolnym do najpodlejszych czynów. Żądzy władzy u Szekspira towarzyszy ogromna ambicja, męska próżność, a zarazem początkowo uległość wobec kobiety. Przy czym Lady Makbet nie próbuje zmieniać nastawienia męża, lecz systematycznie utwierdza go w przekonaniu o słuszności wybranej drogi, prowadzi od planów do czynów, wzmacnia argumenty. Przepowiednia czarownic mówiąca o tym, że jej mąż zostanie królem idealnie trafiła w ambicje, aspiracje Lady Makbet- stąd tak szybko i chętnie w nią uwierzyła. Wiedziała przy tym, że jej udział w zbrodni jest gwarancją powodzenia intrygi. Rozumiała, iż losowi należy pomóc. Działała zgodnie z planem, bez roztrząsania moralnych wątpliwości, strachu, z wyrachowaniem, stale czuwała nad biegiem zdarzeń. Była rządna władzy, a odsunięcie przez męża słusznie pojmowała jako utratę wpływów, znaczenia, właśnie władzy.
Makbet po popełnieniu pierwszej zbrodni z wzorowego wasala i rycerza króla szkockiego staje się żądnym krwi i władzy tyranem. Dręczą go już tylko koszmary, staje się podejrzliwy i nieufny, boi się, że utraci władzę, z takim trudem zdobytą. Nic już Makbeta nie powstrzyma przed stoczeniem się w dalsze zbrodnie. Bohater do samego końca swojego życia nie odczuwa winy. Jego końcowe słowa brzmią:
„ Mamli rzymskiego głupca nasladując przebić się mieczem? Nie! dopóki życie przed sobą widzę, wolę raczej przeszywać cudze piersi.”
Makbet jest ofiarą własnych pragnień, które gotów jest zrealizować za wszelką cenę. Dla bohatera władza jest czymś najważniejszym, aby ją utrzymać poświęca życie nie tylko podwładnych, ale także swoich najbliższych. Gdy ma ją w swoich rękach uznaje się za najwyższą istotę. Nieodpowiedzialne rządy mogą doprowadzić nie tylko do klęski państwa, ale także do katastrofy osobistej samego władcy. Człowiekiem, który poświęcił swoje ideały dla władzy jest bohater „Granicy” Zofii Nałukowskiej. Został on prezydentem, ale zdobył to stanowisko poprzez rezygnację z własnych wartości. Po raz pierwszy „sprzedał” się redaktorowi Czechlińskiemu, kiedy rodzice odmówili dalszego finansowania jego studiów w Paryżu. Zenon obiecał wówczas za pomoc finansową przysłać z Paryża artykuł „na zamówienie”, czyli o żądanej wymowie ideologicznej. Kiedy sam został redaktorem „Niwy” zamieszczał w niej artykuły, jakie życzyła sobie miejscowa elita. Obejmując urząd prezydenta Zenon poczynił wiele obietnic, takich jak wybudowanie tanich mieszkań dla robotników, pijalni mleka dla dzieci, ośrodka sportowego. Bohater wypełnił te obietnice, jednak w mieście zaczynają się dziać złe rzeczy. Demonstracje robotnicze zostają brutalnie spacyfikowane przez policję. Padają strzały i są ofiary. Wprawdzie nie Zenon jako prezydent miasta wydał polecenie interwencji policji (dokonał tego starosta Czechliński), ale odium społeczne spada także na Ziembiewicza. Jednak prezydent miasta nie czuje się winny i rozgrzesza się poczuciem odpowiedzialności za „państwo”.
Problemy zawodowe łączą się z osobistymi. Porzucona kochanka wtargnęła do jego gabinetu, oblewając mu twarz żrącym kwasem. Gdy skompromitowany całkowicie prezydent dowiedział się, iż nie odzyska wzroku, popełnił samobójstwo. Podsumowując można stwierdzić, że władza ma różne oblicza i jest sprawowana przez różnych ludzi. Bardzo często władza niszczy, korumpuje i degraduje człowieka. Każda władza wymaga odpowiedzialności, surowych zasad moralnych, dużej wiedzy i predyspozycji, zaś władza sprawowana przez jednostkę wymaga wręcz spartańskiej samodyscypliny i wielkiej roztropności. Kto tych cech nie posiada, szybko przekonuje się, jak wielka na nim odpowiedzialność spoczywa. Po głębszym zastanowieniu, można zadać sobie pytanie: dlaczego tak duża ilość ludzi usilnie dąży do jej zdobycia, do jej posiadania? A co gorsze gotowa jest zapłacić każdą cenę za jej utrzymanie. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, myślę jednak, że smak władzy uzależnia człowieka na całe życie. Konflikt pomiędzy władzą a interesem jednostki ciągle na nowo odżywa w polityce. Umiejętne i korzystne dla poddanych sprawowanie władzy to ogromna sztuka. Niestety tylko nieliczni potrafią tego dokonać. Wśród przytoczonych przykładów brakuje mi tylko jednego- mówiącego o człowieku, dla którego władza byłaby powołaniem, a najwyższą wartością- dobro narodu. Mimo iż mamy tak wiele w historii przykładów- nadal pozwalamy na to, aby władza powierzana była ludziom nieodpowiedzialnym, nie posiadającym do tego predyspozycji. Jednak tak jak i Demostenes uważam, że „władza, która opiera się na niesprawiedliwości nie może być trwała”.
Praca oceniona na 19 pkt w jednej z renomowanych szkół w Polsce. Zamieszczam ją w internecie bo ma nadzieję, że komuś pomoże w napisaniu swojej pracy, jeśli chcesz wykorzystać ją w całości na swojej stronie www itp skontaktuj się ze mną poprzez e-mail: sebaflis(małpka)tlen.pl